CO W PRACY PISZCZY.......
Polscy palacze mogą na razie odetchnąć. Na razie nie dotkną ich takie restrykcje jak w innych krajach. Dodatkowo pracodawca nie może zakazać palenia, nie może też dyskryminować palących.
Problem jednak co chwilę powraca. Ostatnio za sprawą Tadeusza Cymańskiego, posła Prawa i Sprawiedliwości, który sam rzucił palenie. Chce on zakazania palenia tytoniu nie tylko w miejscach pracy ale praktycznie wszędzie, włączając w to parki i ulice. Jedynym miejscem na dymka ma być nasz własny dom. Poseł chce aby nowe przepisy wprowadzić jak najszybciej.
Większość krajów unijnych wprowadziła przepisy, które ograniczają możliwości swobodnego palenia w miejscach pracy. Dla palaczy wyznaczane są specjalne pomieszczenia lub strefy. Zgodnie z polskim prawem pracodawca nie może wymóc na pracowniku rzucenia nałogu. Nie może być to także powodem do zwolnienia z pracy.
Jeśli pracownik spełnia wszelkie obowiązki i palenie nie wpływa na wykonywaną przez niego pracę pracodawca musi jedynie zapewnić aby palacze nie stali się uciążliwi dla reszty pracowników. Innym sposobem jest ustalenie kryteriów przy naborze na dane stanowisko. Jeśli dane stanowisko wyklucza zatrudnienie palacza, pracodawca może odmówić jego zatrudnienia. Nie łamie jednocześnie zakazu dyskryminacji.
Zakaz palenia obowiązuje w Polsce teoretycznie we wszystkich miejscach pracy. Jednak inaczej traktowane są restauracje i bary. Nie traktuje się ich jako miejsc pracy dla kelnerek, kelnerów, czy barmanów. W Irlandii panuje całkowity zakaz palenia w miejscach pracy. Podobnie jest we Włoszech, Hiszpani, Japonii, czy Wielkiej Brytanii.
Bardzie restrykcyjne są przepisy w Nowej Zelandii. Tam palić nie można nawet parkach. Dodatkowo rząd chce wprowadzić całkowity zakaz handlu tytoniem oraz palenia poza miejscem zamieszkania. Niedługo papierosy będzie można tam sprowadzić jedynie z zagranicy lub wyhodować tytoń w przydomowym ogródku. Czy to samo czeka na w Polsce?
Zakaz to dyskryminacja
Zgodnie z prawem pracodawca nie może wprost zabronić palenia papierosów w miejscu pracy. Wprowadzenie całkowitego zakazu palenia tytoniu jest formą dyskryminacji pracowników palących tytoń. Wynika tak z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 stycznia 2003 (sygn. akt II S.A./ŁD 1887/99). Osoby palące powinny mieć specjalnie wyznaczone miejsce, w którym mogą palić bez narażenia na wdychanie dymu przez niepalących pracowników.
Specjalnie dla palaczy
Pomieszczenie przeznaczone na palarnię powinno być usytuowane w sposób nie narażający osób niepalących na wdychanie dymu tytoniowego. W pomieszczeniu tym powinno przypadać, co najmniej 0,1 m kw. powierzchni podłogi na każdego pracownika najliczniejszej zmiany korzystającego z tego pomieszczenia. Powierzchnia poszczególnych pomieszczeń przeznaczonych na palarnie nie powinna być mniejsza niż 4 m kw.. Pomieszczenie powinno być wyposażone w dostateczną liczbę popielniczek. System wentylacji powinien zapewnić przynajmniej dziesięciokrotną wymianę powietrza w ciągu godziny.
Odpowiedzialność pracownika
Jeśli w firmie są ustalone przepisy dotyczące palenia za ich ich złamanie może grozić pracownikowi kara porządkowa lub pieniężna. Kodeksu pracy mówi, że nieprzestrzeganie przez przepisów BHP lub przepisów przeciwpożarowych, opuszczenie pracy bez usprawiedliwienia, stawienie się do pracy w stanie nietrzeźwości lub spożywanie alkoholu w czasie pracy – pracodawca może również stosować karę pieniężną.
25.05.2008r
Załamanie się koniunktury w irlandzkim sektorze budowlanym to jeden z najważniejszych powodów mniejszej atrakcyjności Republiki Irlandii dla imigrantów z nowych krajów UE, w tym z Polski - pisze tygodnik "Irish Independent on Sunday" (IIoS).
"Biorąc pod uwagę obecną siłę polskiej gospodarki i opłakany stan gospodarki irlandzkiej może się okazać, że już niedługo to Irlandczycy będą wyjeżdżać do Polski za pracą, a nie Polacy przyjeżdżać do Irlandii" - twierdzi "IIoS".
Popyt na nowe domy i mieszkania w Irlandii załamał się w 2007 roku. Od tego czasu napływ imigrantów z Polski, Litwy i Słowacji zmniejszył się o połowę - zauważa pismo powołując się na dane rządowe.
O ile w pierwszych latach po otwarciu irlandzkiego rynku pracy w latach 2004-2007 do Irlandii przyjeżdżało do pracy średnio ok. 70 tys. imigrantów z nowych krajów UE rocznie, o tyle od połowy ubiegłego roku dynamika napływu spadła o połowę, do 30-35 tys.
W liczącej 4,2 mln mieszkańców Irlandii imigranci stanowią ok. 10 proc. ogółu ludności. Większość imigrantów pochodzi z Europy Środkowej i krajów bałtyckich.
W 2004 r., przed otwarciem rynku pracy dla obywateli z krajów akcesyjnych UE, imigranci wywodzili się głównie z W. Brytanii i innych krajów "starej" Unii. Obecnie ta grupa imigrantów jest w mniejszości.
Analiza numerów ubezpieczenia socjalnego (PPS) wskazuje, że 30-35 proc. imigrantów, którzy uzyskali je w 2004 r. wróciło do krajów pochodzenia, ponieważ ich numery są nieaktywne.
Przedstawiciele rządu uważają, że mniejsza dynamika napływu imigrantów jest pozytywnym zjawiskiem, ponieważ pozwala władzom skoncentrować się na zintegrowaniu tych, którzy zdecydowali pozostać na dłużej.
źródło - onet.pl
31.03.2008
Sejm znowelizował ustawę o rentach i emeryturach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Daje ona prawo mężczyznom do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Zmiana dostosowuje przepisy ustawy do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października ubiegłego roku. Sędziowie orzekli wówczas, że przywileje dla kobiet przy ustalaniu prawa do wcześniejszej emerytury kobiet i mężczyzn naruszają zasadę równości.
Ustawa obejmie mężczyzn urodzonych przed 1949 rokiem. Według sejmowych ekspertyz, zmiana przepisów będzie korzystna dla około stu tysięcy mężczyzn, którzy będą mogli wcześniej niż dotąd zacząć korzystać ze świadczeń emerytalnych. Wystarczy złożyć do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odpowiedni wniosek, a ZUS automatycznie przydzieli emeryturę. Na wcześniejszą emeryturą mogą przejść osoby pobierające wcześniej świadczenia i zasiłki przedemerytalne. Jednak osoby, które złożyły wnioski bądź złożą wnioski przed uchwaleniem ustawy powinny złożyć swoje wnioski ponownie.
Przyjęta przez Sejm ustawa wydłuża z 5 do 10 lat okres, w jakim płatnik może dochodzić od ZUS zwrotu nadpłaconych składek. Sejm doprecyzował też sposób informowania przez ZUS o hipotetycznej wysokości przyszłej emerytury. Do tej pory Zakład Ubezpieczeń Społecznych informował o hipotetycznej wysokości przyszłej emerytury jedynie w oparciu o dotychczasowy stan konta ubezpieczonego. Sejm jednomyślnie przyjął poprawkę zgłoszoną przez LiD, która zobowiązuje ZUS do podawania zarówno kwoty ustalonej na podstawie dotychczasowego stanu konta, jak i kwoty szacowanej na podstawie przyszłych wpływów.
źródło: www.praca.pl
18.03.2008
„Gazeta Prawna” donosi, ze resort pracy przygotowuje
projekt nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynkupracy. Zmiany mają dotyczyć zasad wypłacania i wysokości zasiłku dla bezrobotnych. Według projektu przez pierwsze trzy miesiące zasiłek ma wynieść 70% minimalnego wynagrodzenia. Oznacza to, że zasiłek wzrośnie do kwoty 788,2 zł. Będzie aż o 46% wyższy niż obecnie. Jego aktualna wysokość to 538,3 zł. Ministerstwo planuje równocześnie, że po trzech miesiącach zasiłek zostanie obniżony do 563 zł, tzn. do wysokości 50% minimalnej płacy. Bezrobotni pobieraliby tę wysokość zasiłku do końca okresu zasiłkowego. Wynosi on - w zależności od miejsca zamieszkania - od 6 do 18 miesięcy. Resort pracy chce też zdyscyplinować i aktywizować bezrobotnych. Te osoby, które odmówią udziału w zaproponowanych im szkoleniach zawodowych, zostaną zarówno pozbawione prawa do zasiłku, jak też skreślone z listy bezrobotnych. Stracą więc również prawo do bezpłatnej opieki medycznej. Z kolei ci bezrobotni, którzy wezmą udział w szkoleniach, a nie mają prawa do świadczenia, otrzymają stypendium szkoleniowe
w wysokości 315 zł.
źródło: http://www.hotmoney.pl
Przez rok liczba zwolnień pracowniczych zmalała o jedną trzecią. Z badań GUS, na które powołuje się „Puls Biznesu” wynika, że polski rynek pracy stał się rynkiem pracownika. Dziś to pracownicy rozdają karty, a pracodawca zabiega o kadry. Analitycy przewidują, że sytuacja w ciągu najbliższych miesięcy, a nawet kilku lat nie zmieni się.
Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego o aktywności zawodowej ludności, w ciągu roku liczba pracowników zwolnionych z firm zmalała aż o 30%t. Natomiast o ponad 12% wzrosła liczba tych, którzy na własne życzenie zakończyli współpracę z pracodawcą. Eksperci wyjaśniają, że to dzięki dobrej koniunkturze, która tworzy nowe miejsca pracy i spowodowała duży popyt na specjalistów. Pracownicy wykwalifikowani po wstąpieniu Polski do Unii zaczęli masowo wyjeżdżać na Zachód.
„Puls Biznesu” pisze też, że dobrą sytuację na rynku pracy odzwierciedla stopa bezrobocia - w czwartym kwartale 2007 roku bezrobocie zmalało do 8,5%, a zatrudnienie wzrosło o ponad 4%. Eksperci prognozują, że wraz z dalszym rozwojem polskiej gospodarki, będzie rosła także konkurencyjność polskich specjalistów na rynku europejskim.
źródło: www.praca.pl
15.02.2008
Młodzi medycy wystosują do prezydenta oficjalną prośbę o zawetowanie nowelizacji
ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Nowe przepisy przewidują dla lekarzy
w trakcie specjalizacji gwarantowane wynagrodzenia na poziomie 70% średniej krajowej.
Taka kwota nie zadowala jednak medyków, który chcą gwarancji pensji na poziomie
średniej krajowej. Natomiast docelowo chcieliby zarobków dwa razy większych.
Tymczasem jeśli ustawa przyjęta przez parlament wejdzie w życie, lekarze rozpoczynający
pracę będą mogli liczyć na wypłaty rzędu 1770 złotych.
W tej chwili zarobki medyków bez specjalizacji wynoszą niewiele ponad 1200 złotych.
Ich rówieśnicy w Niemczech mogą liczyć na równowartość 9 tysięcy złotych,
a w Danii - nawet 13 tysięcy złotych brutto. Żądania młodszych kolegów
popiera Naczelna Izba Lekarska przypominając, że państwo inwestuje
olbrzymie środki w wykształcenie lekarzy, którzy po studiach opuszczają nasz kraj.
źródło: Praca.pl
Nikt nadal nie bieże pod uwagę faktycznych zarobków lekarzy. Dziwi mnie to strasznie że
wszyscy są ślepi i głusi albo takich udają. Każdy był na prywatnej wizycie i słono za nią
zapłacił. Czasami jest to dosłownie pięć minut co kosztuje nas od 50 do 100 zł. Dziennie przez
dwie godziny sprawny lekarz potrafi przyjąć dwadzieścia osób! Nie będę tu wyliczał ile zarobi,
nie dziwi więc przynajmniej mnie że lekarze mają nas - pacjentów w dupie! Jak lekarz ma się
angarzować w pracę w szpitalu, skoro w domu wyciąga olbrzymie kwoty.
Oczywiście trzeba także oddać sprawiedliwość lekarzom ratującym życie np chirurgom,
im faktycznie należy się spora kasa bo przynajmniej coś robią. Natomiast uleczyć służbę zdrowia
można bardzo szybko: dać lekarzom i pielęgniarkom duże podwyżki nawet 10.000zł dla lekarza
i 4000zł dla pielęgniarek w zamian zlikwidować prywatne gabinety lekarskie - to one są winne
bieżącej sytuacji.
--biznesmax--